Wiele osób ucieka od religii w stronę duchowości, myśląc, że znalazło prawdę i alternatywę dla dogmatycznych, a często również szkodliwych praktyk religijnych. Bardzo często okazuje się jednak, że ktoś taki wychodzi z jednego matrixa, jakim jest religia, tylko po to, aby wejść w kolejny matrix – nieświadomej duchowości i ezoteryki. Spotykam się z tym od wielu lat i sam niejednokrotnie wpadałem w podobne pułapki. Pierwszym problemem jest naiwność. Ludzie mają tendencję do akceptowania różnych nauk czy praktyk bez większego zastanowienia nad ich prawdziwością i rzeczywistymi intencjami. W religii jest to bardzo powszechne. Jest jakaś księga o nie do końca znanym pochodzeniu, w którą ludzie wierzą od setek czy tysięcy lat, zakładając, że zawiera prawdę. Modlą się do istot, co do których nie mają pewności, czy w ogóle istnieją, wykonują rytuały, których konsekwencji nie rozumieją i nie wiedzą, z czym tak naprawdę się łączą. Natomiast w wielu kręgach związanych z duchowością, ezoteryką czy szamanizmem widzę bardzo podobne schematy. Kilka lat temu spotykałem się przez krótki czas z kobietą, która opowiedziała mi o metodzie manifestacyjnej 369. Technika ta ma rzekomo mieć coś wspólnego z naukami Nikoli Tesli. Był to pierwszy raz, kiedy o niej usłyszałem. Polega ona na codziennym zapisywaniu swojego celu lub marzenia w określonej sekwencji: trzy razy rano, sześć razy w ciągu dnia i dziewięć razy wieczorem. Zauważyłem, że ta osoba była bardzo zdesperowana, aby zamanifestować pieniądze i poprawić swoją sytuację finansową. Przez lata własnych doświadczeń i obserwacji innych ludzi zauważyłem pewien schemat – kiedy ktoś bardzo czegoś pragnie i jest zdesperowany, często przyciąga rozwiązania, w których zawsze jest jakiś haczyk. Energia desperacji jest chaotyczna i niespójna, a to często prowadzi do przyciągnięcia rezultatów o podobnych częstotliwościach na przykład podstępnych metod lub osób. Kiedy zacząłem zgłębiać temat metody 369, zauważyłem, że jest ona niezwykle popularna. Ludzie twierdzą, że dzięki niej manifestują różne rzeczy. Jedna osoba opisywała na przykład, że odzyskała byłego partnera. To od razu wzbudziło moje wątpliwości, pierwsze skojarzenie to było: “czarna magia”. Jeśli ktoś nie chce z tobą być, a ty próbujesz używać różnych technik, aby wpłynąć na jego decyzję, pojawia się pytanie o granice wolnej woli i etyczność takich działań. Drugim sygnałem ostrzegawczym było rzekome powiązanie tej metody z Nikolą Teslą. Jako osoba, która od lat interesuje się jego życiem i pracą, trudno było mi uwierzyć, że zapisywanie życzeń w celu odzyskania byłego partnera czy zdobycia pieniędzy ma cokolwiek wspólnego z jego teoriami. Przez lata eksperymentów z różnymi rytuałami nauczyłem się, że rytuały, które mają odpowiednią formułę (czasem mówi się też na to magia ceremonialna), najczęściej działają na zasadzie tworzenia umów, czyli kontraktów karmicznych z jakimiś bytami. W metodzie 369 ewidentnie widziałem rytuał, który również posiadał swoją specyficzną formę. Czyli sposób, w jaki to działa, nie jest taki, że przez zapisywanie życzeń czy marzeń 3 razy rano, 6 razy po południu i 9 razy wieczorem wzmacniamy manifestację dzięki jakimś magicznym właściwościom ukrytych matematycznych zasad wszechświata, ale że tworzymy specyficzny rytuał, który aktywuje kontrakt z bytem lub bytami stojącymi za tym rytuałem. Innymi słowy działa to w podobny sposób jak modlitwa do danej istoty i wołanie jej imienia lub sygile, czyli symbole, które automatycznie są powiązane z jakimś bytem. Dlatego do tego typu praktyk podchodzę z bardzo dużą ostrożnością i uważam to za rytuał czarnej magii. Czyli może zadziałać i osoba może coś zmanifestować dzięki temu, ale moim zdaniem zawsze ma to za sobą jakieś konsekwencje. Te konsekwencje najczęściej nie są oczywiste. Może się okazać, że za jakiś czas taka osoba ma wypadek, chorobę, coś ją boli, źle się czuje albo traci coś wartościowego. Może być tak, że to, co zmanifestowała, przynosi jej cierpienie, źle na nią wpływa albo z czasem okazuje się, że wcale nie było dla niej dobre. Większość ludzi nigdy nie połączyłaby tych dwóch rzeczy ze sobą. Z mojej wieloletniej pracy, wielu eksperymentów z podobnymi technikami i obserwacji innych osób zauważyłem ten schemat. Później, dzięki technikom takim jak na przykład sprawdzanie czegoś na poziomie energetycznym przy współpracy z telepatami, wychodziło, że bardzo często stoi za tym jakiś podstęp i jakieś złowrogie byty. Każdy rytuał, który ma pewną formę i ma na celu osiągnięcie określonego rezultatu, potencjalnie może być powiązany właśnie z jakimiś ciemnymi istotami. Czy to rytuały kościelne, inicjacje reiki, ceremonie szamańskie czy rytuały manifestacyjne. Zawsze jest to oddawanie swojej mocy czemuś z zewnątrz i najczęściej (choć nie zawsze) za tym stoją jakieś ciemne istoty. Niestety w dzisiejszych czasach, tak jak wspomniałem na początku, wiele osób naiwnie wykonuje takie praktyki, nigdy nie rozkładając ich na czynniki pierwsze i nie próbując zrozumieć prawdziwych mechanizmów danej techniki. Przez ostatnich dwadzieścia kilka lat moich eksperymentów z ezoteryką doszedłem do kilku ważnych wniosków. Nie oddaję swojej mocy czemuś z zewnątrz, czyli istotom, Jezusom, archaniołom, pomocnikom duchowym, świętemu Ojcu Pio, Saint Germainom czy Ascended Masters, ani komukolwiek, kto niby ma mi pomóc lub coś mi dać. Z mojego doświadczenia wynika, że rzadko kiedy te postacie są tym, kim myślimy, że są, a nawet jeśli coś dają, to często jest to relacja oparta na zasadzie „coś za coś”. W rzeczywistości sami jesteśmy połączeni ze Źródłem (a można nawet powiedzieć, że jesteśmy Źródłem w ludzkiej formie) i naszą nadświadomością, czyli Wyższym Ja, i sami mamy dostęp do wszystkiego, czego chcemy i co jest nam potrzebne. Tak samo nie biorę udziału w rytuałach, których nie znam, nieważne jak prostych czy wyglądających przyjaźnie, również w jakichkolwiek modlitwach, gdyż zawsze istnieje ryzyko, że może to być podstępny rytuał albo że stoi za tym ktoś, z kim raczej nie chciałbym mieć do czynienia. Jeśli zdarzyło ci się brać udział w rytuałach, o których mówię, lub modliłeś się kiedyś do istot innych niż twoja własna nadjaźń lub Źródło, to warto posprawdzać, czy nie wszedłeś lub nie weszłaś w kontrakty karmiczne z bytami. Obecnie oferuję sesje oczyszczania energetycznego z telepatą, podczas których sprawdzamy, czy ktoś posiada tego typu kontrakty, jakie blokady mogły one pozostawić w ciele energetycznym oraz jakie potencjalnie niechciane konsekwencje mogą się z nimi wiązać.
Zapraszam do kontaktu.
https://mikesygula.com/portfolio/oczy…
Mike Sygula